Ostatni dzień sierpnia*

Już, w końcu, po wszystkim. Wakacje się skończyły. Wszystko ruszy do życia, powszechne spowolnienie zniknie. Nigdy, jako uczeń, student i pospolity korposzczur, nie lubiłam wakacji. Zawsze miałam wrażenie czasu przeciekającego między palcami. Zwłaszcza, kiedy upał wysysa wszystkie siły.

Tegoroczne dały mi w kość. Trudno się funkcjonuje w takiej temperaturze. Mojemu psu – tym bardziej, chociaż straciła ogromne ilości futra. Nie mogę się doczekać, aż temperatury znormalnieją, a Aura odpali turbo i znów będzie można z nią konkretnie pracować.

Idzie jesień i z jesienią idzie nowe. Idzie ruch, najpiękniejsze widoki, najlepsze światło i najpiękniej pachnący las. Kupiłam z tej okazji nowe zabawki – puller, który, mam nadzieję, będzie przydatny przy budowaniu mięśni i małe owcze futro na długim pasku. I w końcu nie będzie trzeba na owcę brać dodatkowej torby!

Idę w to, tak jak Szkodnik idzie w ściernisko 😉

*Kto nie zna piosenki Pablopavo i ludzików, z której ukradłam tytuł notki, to ja bardzo polecam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s